
Spis treści
Ostatnio zrobiłem sobie mały eksperyment na żywym organizmie: na własnej stronie. Puściłem test PageSpeed Insights, znalazłem parę bolączek (głównie obrazki bez zarezerwowanego miejsca i leniwe ładowanie zdjęcia, które powinno wskoczyć jako pierwsze), poprawiłem je na żywo i sprawdziłem, co się zmieniło. Przy okazji naszła mnie myśl: a właściwie, czy to wszystko ma jakikolwiek wpływ na SEO, czy to tylko zabawa liczbami dla samej satysfakcji?
Sprawdźmy to w formie pytań i odpowiedzi, bo tak łatwiej to ogarnąć niż w jednym ścianie tekstu.
Czy Google naprawdę patrzy na szybkość strony przy rankingu?
Tak, ale to nie jest główny czynnik, tylko jeden z wielu. Od 2021 roku Google oficjalnie wykorzystuje tzw. Core Web Vitals jako sygnał rankingowy w ramach tzw. Page Experience. Innymi słowy: dwie strony o podobnie dobrej treści i podobnym profilu linków, ale jedna ładuje się błyskawicznie, a druga człapie 8 sekund? Ta szybsza ma przewagę. Ale jeśli Twoja treść jest słabsza niż u konkurencji, sama szybkość Cię nie uratuje.
Czym w ogóle są te Core Web Vitals?
To trzy konkretne metryki, którymi Google mierzy jak strona „czuje się” dla użytkownika:
- LCP (Largest Contentful Paint): jak szybko pojawia się największy widoczny element strony (zwykle duże zdjęcie albo nagłówek).
- CLS (Cumulative Layout Shift): czy elementy „skaczą” podczas ładowania (np. tekst przesuwa się w dół, bo obrazek nad nim dopiero się doładował).
- INP (Interaction to Next Paint): jak szybko strona reaguje na kliknięcia i inne interakcje użytkownika.
Ok, ale czy poprawa tych metryk realnie podniesie mi pozycję w Google?
Szczera odpowiedź: prawdopodobnie nie przeskoczysz z 5. strony wyników na 1. miejsce samą optymalizacją prędkości. Ale zyskujesz coś, co pośrednio i tak wpływa na SEO: niższy współczynnik odrzuceń, dłuższy czas na stronie, więcej konwersji. Użytkownik, który nie czeka i nie wścieka się na skaczący layout, częściej zostaje i częściej klika „kontakt”. A to Google też „widzi” pośrednio, przez zachowanie użytkowników.
Co konkretnie poprawiłem u siebie?
Test początkowy pokazał CLS na poziomie 0.38, czyli wyraźnie w strefie „do poprawy” (Google uznaje wynik powyżej 0.25 za problematyczny). Można było zobaczyć to tutaj:
Winowajcami okazały się głównie obrazki bez zdefiniowanych proporcji (przeglądarka nie wiedziała, ile miejsca im zarezerwować, więc reszta strony „skakała” podczas ładowania) oraz zdjęcie w sekcji hero, które było leniwie ładowane, mimo że widać je od razu po wejściu na stronę. Do tego dorzuciłem fetchpriority="high" na tym zdjęciu, żeby przeglądarka pobrała je w pierwszej kolejności, przed mniej istotnymi zasobami.
Wyniki po zmianach możesz zobaczyć tutaj:
Jakim narzędziem to sprawdzić?
PageSpeed Insights (ten od Google, oparty pod spodem o silnik Lighthouse) to standard i dobry punkt startowy: darmowy, bez rejestracji, wystarczy wkleić adres strony. Ale nie jedyna opcja. Jeśli chcesz kopnąć temat głębiej, warto też znać:
- GTmetrix: podobne dane, ale z ładniejszym wodospadem ładowania zasobów i możliwością testowania z różnych lokalizacji.
- WebPageTest.org: dla bardziej dociekliwych, dużo więcej parametrów technicznych do analizy.
- Lighthouse w Chrome DevTools: ten sam silnik co PageSpeed Insights, ale odpalany lokalnie z Twojej przeglądarki (przydatne, gdy strona jest jeszcze na serwerze testowym, niedostępnym publicznie).
A teraz wyzwanie dla Ciebie
Skoro już tu jesteś, sprawdź swoją stronę. Serio, zajmie to 30 sekund: wklej adres na pagespeed.web.dev i zobacz, co wyjdzie. Możesz się zdziwić (in minus albo in plus). Jeśli wynik Cię przerazi, a nie masz czasu ani ochoty na majstrowanie w kodzie, wiesz, gdzie mnie znaleźć.
